Szufnarowscy śpiewacy – część 1

Fot. Agnieszka Bernacka

Poszukiwania pieśni w Szufnarowej (woj. podkarpackie, pow. strzyżowski) prowadziłem nie tylko w okresie współpracy ze Stowarzyszeniem Na Rzecz Rozwoju Wsi, ale właściwie od samego początku moich badań terenowych. Dzięki temu miałem możliwość (i szczęście) poznać wybitnych – w większości już niestety nieżyjących – depozytariuszy lokalnej tradycji i nagrać zapamiętane przez nich pieśni oraz towarzyszące śpiewom opowieści. W istocie to oni są autorami wydawanego właśnie zbioru; bez ich znakomitej pamięci, otwartości i życzliwości nie udałoby się ocalić wielu z prezentowanych w najnowszej książce tekstów i melodii.

Stosunkowo szczupła objętość tomu nie pozwoliła na opublikowanie w nim nawet dziesiątej części zebranych w trakcie badań i wstępnie opracowanych utworów. Stąd konieczność dokonania trudnego wyboru: wśród wykonawców pierwszeństwo mieli najstarsi, wśród utworów te najbardziej zagrożone zanikiem, zapomniane lub zapominane. Nie zmieściły się w książce biogramy śpiewaków – dotkliwy ten brak staram się uzupełnić w przestrzeni internetowej.

Klaudia Zagórska (1925-2014)

Z autorem (sierpień 2012)

Zamiłowanie i zdolności do śpiewu Klaudia Zagórska wyniosła z rozśpiewanego domu rodzinnego. Prababka informatorki była córką organisty z Niewodnej o nazwisku Pająk (lub raczej śpiewaka kościelnego; według informatorki, w kościele w Niewodnej przez stulecia nie było sprawnych organów, dopiero poprzednik słynnego organisty Józefa Jajki, nie mniej słynny Antoni Mucha, grał na fisharmonii). W rodzinie Zagórskich mawiano: „My umiemy tak dobrze śpiewać, bo babka byli organiścionką”. K. Zagórska wspominała dziadka, który w pogodne wieczory otwierał szeroko okno i głośno śpiewał, a jego śpiew rozbrzmiewał donośnie po całej Świerczynie (przysiółek Szufnarowej). Wielu pieśni śpiewaczka nauczyła się od matki, Stanisławy Tomaszowskiej.
„W latach dziewczęcych” K. Zagórska należała do chóru prowadzonego przez nauczyciela Piotra Pirgę. Chór ten występował w Szufnarowej i w okolicznych miejscowościach z repertuarem „ludowym” propagowanym odgórnie w latach powojennych (motywem przewodnim i swoistym hymnem zespołu był przyśpiew: Niech żyje pieśń ludowa, niech krzepi serca nam; to śpiewa Szufnarowa, śpiewa sobie i wam). Przez długi czas informatorka śpiewała też w chórze parafialnym z Niewodnej prowadzonym przez organistę Stanisława Świrada. W pierwszych latach istnienia parafii w Szufnarowej pomagała pierwszemu „przewodnikowi śpiewu” w kościele, Kazimierzowi Ząbikowi, którego uczyła melodii wielu dawnych pieśni.
K. Zagórska śpiewała wysoko, czysto, pewnie. Niektóre przekazane przez nią melodie (np. Magnificat czy melodie składające się na cykl Gorzkich żalów) są już wyraźnie uproszczone w stosunku do dawnych wariantów z Niewodnej. Wydaje się, że w pewnym okresie (w czasie, gdy śpiewaczka należała do chóru) postać melodyczna wielu śpiewów zbliżyła się w parafii Niewodna do wersji normatywnej. Warianty lokalne przetrwały natomiast dłużej właśnie w żywej tradycji wsi Szufnarowa. W uzupełnieniu biogramu należy dodać, że do roku 1971 Szufnarowa należała do parafii w Niewodnej.

Zygmunt Zagórski (1928-2012)

Zygmunt Zagórski – Na brzegu wierzba

Zygmunt Zagórski, brat Klaudii Zagórskiej, tak jak ona od dzieciństwa interesował się śpiewem. „Śpiewał przez całe życie”, przede wszystkim podczas codziennych zajęć i licznych obowiązków gospodarskich. Twierdził, że głównie dzięki śpiewaniu „przetrwał wiele ciężkich chwil niełatwego życia”. Niezwykła pamięć informatora pozwoliła mu na zapamiętanie setek pieśni – i świeckich, i religijnych. Uczył się ich od rodziców, innych krewnych, sąsiadów i „starych ludzi”. Wspominał, że wiele śpiewów narracyjnych (nabożnych i nowiniarskich) przywędrowało do Szufnarowej z miejsc kultu religijnego: Dębowca, Tarnowca, ale także z Frysztaka (gdzie odbywały się słynne odpusty „na Siewną”). Wykonując pieśni religijne, Z. Zagórski odtwarzał „przedwojenny” sposób śpiewania mężczyzn, którzy „stojąc z tyłu w kościele [w Niewodnej], śpiewali powoli i z taką mocą, że zagłuszali organy”.
Warto też zauważyć, że wersje i warianty niektórych pieśni podanych przez Klaudię i Zygmunta Zagórskich różnią się; niekiedy, jak w wypadku Podolanki, dotyczy to i melodii, i tekstu słownego. Wydaje się, że przekazy pochodzące od Z. Zagórskiego dokumentują dawniejszą tradycję.