O badaniach

Po co zbierać stare pieśni

Poszukiwania Piękna mogą przybierać różne formy. Dla wielu badaczy kryje się ono w skarbach materialnych i duchowych odchodzącej kultury ludowej świata polskich wsi i małych miasteczek. Właśnie lokalne społeczności były (niekiedy jeszcze są) nośnikiem tego, co prawdziwie piękne w polskiej kulturze, a dowodem na to jest właśnie ludowy śpiew religijny.
Projekt badawczy, którego celem jest zarejestrowanie w postaci cyfrowej, transkrypcja muzyczna i fonetyczna, wreszcie opublikowanie jak najszerszego repertuaru śpiewów religijnych zachowanych w żywej i – już niestety – ginącej tradycji Podkarpacia, nawiązuje do badań zapoczątkowanych w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku przez Instytut Muzykologii Kościelnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Najprościej rzecz ujmując, chodzi o to, by dotrzeć do śpiewaków (ludowych kantorów, przewodników lub po prostu lokalnych miłośników tradycyjnego śpiewania) pamiętających jeszcze dawny repertuar i – nagrać jak najwięcej dawnych śpiewów, także tych powszechnie znanych, które w poszczególnych społecznościach funkcjonują w wariantach. I – być może – niektóre z nich ocalić od zapomnienia.

Co wieś, to inna pieśń

Bogactwo śpiewów przejawia się zarówno w ilości tekstów i melodii (niekiedy ta sama pieśń ma różne wersje melodii), jak i w podatności na wariabilność – która dotyczy przede wszystkim melodii (tekstów w niewielkim stopniu). Występowanie licznych wariantów melodii śpiewów religijnych (czyli wykonywanie tej samej melodii w sposób odmienny: różnice mogą dotyczyć linii melodycznej, rytmu, tempa, oddechów) uważano niegdyś za deformacje, błąd wynikający z ustnego przekazu tradycji, efekt wpływu regionalnej maniery wykonawczej albo – najczęściej – skutek niekompetencji miejscowego przewodnika śpiewu. M. in. wspomniane badania KUL-u dowiodły, że poglądy te – choć niekiedy słuszne – jako uogólnienia są błędne. Dalsze badania terenowe, także te, o których piszę na tych stronach, potwierdziły – i potwierdzają – że poszczególne warianty lokalne są pod względem formy i melodyki znacznie bogatsze i bardziej wartościowe od zapisów śpiewnikowych, a próba ich zastąpienia wersjami „oficjalnymi” nie tylko zuboża lokalną kulturę muzyczną, ale i napotyka na duże opory środowiska, które niechętnie przyjmuje takie zmiany – i często milknie. Kwestionuje się dziś także faktyczną „wzorcowość” zapisów śpiewnikowych, które stanowią przecież – jeśli chodzi o dawny repertuar kościelny – wtórny zapis tradycji, noszący często piętno zmian edytorskich, niezliczonych „poprawek” tekstu i melodii, tendencji do ujednolicenia różnorodnej w swym charakterze kultury. Odnaleziono wreszcie rękopiśmienne przekazy z I połowy XIX wieku i starsze, w których zapisy wykazują większą zgodność z ludową praktyką wykonawczą niż ze śpiewnikowym normatywem. Udowodniono, że lokalny repertuar w minimalnym stopniu podlega zmienności (o ile zmiana nie zostanie wymuszona) – co także dowodzi raczej ciągłości niż błędności tradycji.
Dziś więc raczej – z punktu widzenia nauki, w oparciu o wnioski z badań i dla dobra polskiej kultury religijnej, tak przecież bogatej – należy pielęgnować odrębności, o ile wynikają one rzeczywiście z zakorzenienia w tradycji.

Śpiewy tradycyjne kościelne i pozakościelne, nowe śpiewy i piosenki

Repertuar śpiewów religijnych funkcjonujących w tradycji poszczególnych parafii można, biorąc pod uwagę czas powstania lub wejścia do lokalnego repertuaru – w bardzo dużym uproszczeniu – podzielić na dwie grupy: śpiewy tradycyjne (śpiewane jeszcze przed Soborem Watykańskim II) i nowe. Wśród śpiewów tradycyjnych wyróżnić należy śpiewy kościelne, wykazujące powiązania z wielowiekową tradycją śpiewu gregoriańskiego, oraz religijne śpiewy wykonywane wyłącznie poza kościołem, przy okazji nabożeństw i obrzędów nie tylko religijnych (jak np. śpiewy pod kapliczkami, podczas czuwania przy ciele zmarłego, podczas pielgrzymek, w czasie peregrynacji obrazu Matki Bożej), ale także przy obrzędach świeckich (chodzenie po kolędzie). W grupie pieśni pozakościelnych odnaleźć można najwięcej reliktów archaicznej melodyki oraz najwięcej wpływów lokalnej świeckiej kultury muzycznej: ponieważ sposób wykonania takich utworów nie był w żaden sposób normalizowany „zewnętrznie”. Tego rodzaju utwory są najcenniejsze dla zbieracza i badacza, ale dla zachowania ciągłości tradycji równie ważne jest dokumentowanie repertuaru kościelnego, który – bywa, że w niezmienionej formie – przetrwał wieki.
Najnowszą warstwą repertuaru śpiewów poszczególnych parafii są dwudziestowieczne śpiewy, wyuczone i wykonywane według wzorców śpiewnikowych, dostosowane do norm liturgicznych po Soborze Watykańskim II – wśród nich śpiewy antyfonalne, hymny brewiarzowe, adaptacje chorału gregoriańskiego i inne (ale także nurt piosenki religijnej, tzw. „oazowej”, która znalazła, często wbrew obowiązującym przepisom, swoje stałe miejsce w polskich kościołach). W repertuarze wielu społeczności parafialnych właśnie takie, stosunkowo „nowe” utwory dominują, wypierając starsze szczególnie wtedy, gdy organista (w polskich warunkach zwykle pełniący funkcję kantora) nie jest członkiem miejscowej społeczności (nie zna więc specyfiki lokalnego repertuaru) lub nie utożsamia się z nią.

Konkluzja

Mylą się bardzo ci, którzy bagatelizują bądź wyśmiewają to, co znawcy folkloru nazywają śpiewem religijnym zachowanym w żywej tradycji lokalnych społeczności. Bogactwo repertuaru o archaicznym (albo przynajmniej bardzo dawnym) rodowodzie, fascynujący nieraz sposób jego funkcjonowania, zróżnicowany sposób wykonywania, adaptacje wzorców zewnętrznych – to wszystko cechy żywej jeszcze, a nawet dynamicznej, pięknej Kultury, która zanika także z powodu braku akceptacji przez środowiska mające w społecznościach rangę opiniotwórczych (szkoła, lokalne władze kościelne, profesjonalni muzycy). Przykre jest, że w wielu ośrodkach dawny repertuar zanika właśnie z tego powodu, a jego miejsce zajmują utwory dużo mniej wartościowe, obce melodycznie (i w ogóle kulturowo)…