Gorzkie żale – żywa tradycja w miejskim wydaniu (1)

Tradycyjnych, dawnych wariantów polskich śpiewów nabożnych zwykło się poszukiwać raczej w peryferyjnych strefach naszego kraju i jego regionów. Fakt, drewniany kościółek parafialny w odległej górskiej wsi czy puszczańska „dojazdowa” kaplica bywają przestrzeniami sprzyjającymi pielęgnowaniu cennych muzycznych regionalizmów – choć w naszych czasach także i tam coraz częściej wkrada się pospolitość i bylejakość repertuarowa. W poszukiwaniu cennych lokalnych odmian melodii Gorzkich żalów nie można jednak omijać większych miejscowości. Badania prowadzone w dużych ośrodkach miejskich przynoszą bowiem zaskakujące rezultaty.

Nadspodziewanie wiele społeczności parafialnych (choć nie wszystkie) w dawnych i obecnych miastach wojewódzkich leżących na południu Polski (Bielsko-Biała, Kraków, Krosno, Nowy Sącz, Rzeszów, Tarnobrzeg, Tarnów) stoi na straży melodii śpiewanych w tamtejszych świątyniach od wielu lat, ba! – od kilku wieków. Niekiedy w roztropnym podtrzymywaniu i kontynuowaniu miejskich muzycznych tradycji wspierają parafian światli organiści, akompaniując ludowym (mówiąc precyzyjniej: adaptowanym i przechowanym przez lud) śpiewom, harmonizując odległe od śpiewnikowych normatywów melodie ze świadomością ich staropolskiej, klasztornej (chorał gregoriański) czy dworskiej (kompozycje dla zespołu instrumentalnego) genezy.

Gród Kraka nie jest wyjątkiem. Co prawda w nowych kościołach zbudowanych na nowych osiedlach organiści trzymają się zwykle (zwykle, ale nie zawsze) wzorca śpiewnikowego, jednakże w wielu (w wielu, ale nie we wszystkich) świątyniach położonych w „starym” Krakowie można usłyszeć XIX-wieczne i starsze melodie jedynie w niewielkim stopniu zepsute pod wpływem propagowanych od wielu lat normatywów. Interesująca odrębność melodyczna cechuje także repertuar większości starych podkrakowskich parafii wchłoniętych przez stolicę Małopolski.

Zachęcam do własnych poszukiwań i muzycznych odkryć „miejskich” – i „podmiejskich”, bo często to miejscowości należące niegdyś do parafii miejskich, a obecnie położone poza granicami miast i posiadające własne kościoły parafialne, przechowały melodie stosowane w macierzystych ośrodkach). A zachęcając, prezentuję synoptyczny zapis wybranych krakowskich wariantów Pobudki (Gorzkie żale, przybywajcie…), zebranych z żywej tradycji w XXI w.


Krakowskie Gorzkie żale, Pobudka (plansza 1)

Krakowskie Gorzkie żale, Pobudka (plansza 2)

Na głównej pięciolinii – wariant najbardziej reprezentatywny, najszerzej w Krakowie rozpowszechniony (zresztą tożsamy z wariantem zapisanym przez ks. Wendelina Świerczka – melodią śpiewaną w kościele na Stradomiu w 1934 r.); zaraz poniżej – jego odmiany ukształtowane pod wpływem dawniejszych i obecnych zapisów śpiewnikowych; te oznaczone literą „w” utrwaliły się w praktyce w wielu kościołach. Pojawiają się też warianty odosobnione, noszące ślady archaicznych struktur melodycznych – lub po prostu stanowiące jeszcze inne kontaminacje lokalnej melodii z zapisami śpiewnikowymi (obydwie interpretacje są jednakowo prawdopodobne). Wspominając o źródłach drukowanych, które pozostają w związku z krakowską żywą tradycją (jako jedno z jej źródeł lub/i jej świadectwo) należy bowiem koniecznie przywołać trzy zbiory zawierające zapis ludowych melodii Gorzkich żalów: Śpiewniczek zawierający pieśni kościelne ks. Jana Siedleckiego (wydania z lat 1880 i 1895, a szczególnie wydanie z roku 1908), Śpiewnik kościelny katolicki Tomasza Flaszy (1903-1909) oraz… współczesny (1999 – wydanie I, 2009 – wydanie II) Śpiewnik wawelski.

Zainteresowanych krakowskimi Gorzkimi żalami odsyłam do prac ks. Wojciecha Kałamarza (m.in. artykułu W poszukiwaniu pierwotnej melodii – najstarsze, śpiewnikowe wersje melodyczne „Gorzkich żali”, [w:] Perły muzyki kościelnej: chorał gregoriański i Gorzkie żale, Kraków 2007, s. 87-102) – oraz do publikacji, która będzie końcowym efektem niniejszego projektu stypendialnego.

Zakończę ten wpis motywującym (mam nadzieję) spostrzeżeniem-zachętą: niejedna wiejska parafia wyrzekająca się – w imię wygodnej unifikacji – swojej muzycznej historii może (i powinna) brać przykład z królewskiego Krakowa!
A w kolejnych odcinkach – Rzeszów i Krosno.

Zrealizowano w ramach stypendium z budżetu Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.